221

Odleglość. Dopóki nie masz z nią do czynienia na dłużej nie zaprzatasz sobie nia glowy. Nie dotyczy Ciebie wiec sie nie liczy. Nastepnie nawet nie wiesz kiedy i jak – wyprowadzasz się za daleką granicę, nie ma przy Tobie ukochanej kobiety, rodziny, przyjaciol i wtedy odleglosc nabiera zupelnie innego znaczenia. Pierwsze miesiace pijesz regularnie co jakis czas  po to by sie rozerwac ( czyt. zapomniec). Mijaja lata, przestajesz pic i palic bo to przeciez strata czasu i zdrowia. A w ogole caly ten healthy lifestyle zaprzata Ci wiekszosc dnia, ale wciaz nie wiesz jak sobie poradzic z ta cholerna odlegloscia. Rodzina – jak to rodzina, zawsze jest przy Tobie, przymykajac oczy na wieksze i mniejsze wystepki. Przyjaciele podobnie, Liczba przyjaciol niezmienna od lat. Tych prawdziwych mozesz nie widziec wieki, ale gdy ich spotykasz dystans i czas zmieniaja sie w mgnieniu oka w pojecia wzgledne. Milosc? Juz wiesz, ze istnieje, ale wciaz nie wiesz dlaczego nie wytrzymala proby czasu i odleglosci. Wciaz sie zastanawiasz, ale juz dalej nie szukasz. Czasem myslisz jakby to bylo gdyby jakims cudem pojawil sie ktos i przecial ten sznur, ktorym zwiazana jestes tak bardzo z przeszloscia, ze terazniejszosc –  nawet super niesamowita, wydaje sie byc jalowa i pozbawiona znaczenia bez tej jednej jedynej osoby.

Dzis przez przypadek natknelam sie na zdanie : ‚ distance is just a test to see how far love can travel’. Ok, od zerwania z A. minely prawie trzy lata. Pracowalam wytrwale nad tym, by nie poddawac sie sentymetom, wyrzucilam polowe mojej playlisty z ipoda, nie ogladam zdjec. Ok – poza jednym, które dostalam w ramce na urodziny. Zreszta, co za roznica skoro A. regularnie wysyla mi swoje zdjecia. Niestety nie potrafie sie oprzec wiadomosciom od A. To wszystko jest tak kurewsko skomplikowane, że czasem zastanawiam sie nad tym czy jest normalne.

Relacje są rozne. Ludzie przychodza, odchodzą, Czasem Ci sie wydaje, ze to ten jedyny/jedyna, ale potem trafia Cie znienacka strzala pijanego amora i juz wiesz,ze nie ma odwrotu.

Otwierasz FB, ale tez spotyka Cie rozczarowanie, PolowaTwoich znajomych to super szczesliwe zwiazki z niekonczacymi sie widokami na przyszlosc, co wprawia Cie w jeszcze wieksze zaklopotanie. Metlik w glowie narasta.

Najbardziej wkurwiajace w calej sytuacji jest to, ze na brak powodzenia nie narzekasz, ale nie masz juz lat kilkunastu gdy bylo to powodem do dumy. Dzis zastanawiasz sie nad kolejnymi wymowkami, by splawic potencjalnych kandydatow i wciaz obsesyjnie omijasz wszelakie sentymentalne odnosniki do najukochanszej osoby na ziemi.

Gdy masz 20 lat pojecie milosci zmienia sie co 5 minut. Zreszta kazdy wie o czym mowie. Gdy leci 30 rok zycia, wiesz juz czego chcesz i czesto ta swiadomosc jest okupiona grzechami glupiej mlodosci.

Nie. Nie kochalam A. od pierwszego wejrzenia. Czas zrobil swoje. Zaczarowaly mnie te piekne, madre oczy. Wiem, ze to pewnie bedzie banalne ale nigdy nie widzialam, by ktos potrafil wyrazic tyle w jednym spojrzeniu. I zdaje sobie sprawe z tego,  ze wszystko dzis jest stracone i zazdroszcze osobie, ktora bedzie miala te cudne oczy, ten  piekny usmiech i niesamowicie inteligentna dusze na codzien. Niewazne jak wszystko sie potoczy.  Juz dzis wiem , ze zawsze bede wdzieczna za to, ze mialam mozliwosci spotkac A na swojej drodze.

 

Pamietam, gdy mialam zaledwie 20 lat, mieszkalam gdzies w malej wiosce w Niemczech i nigdy nie czulam sie bardziej samotna, niż wtedy. Nie wiem ile litrow wina pochłonelam teskniąc za pierwsza miloscia (zauroczeniem raczej), ktora musialam zostawic ze wzgledu na wyjazd, Pierwsza milosc zawsze jest niezapomniana, mozesz miec wiele innych pozniej, ale zawsze wracasz do tej ‚pierwszej’ i tej ‚ prawdziwej’. Czasem sie wykluczaja, czasem te dwa pojecia tworza jednosc. U mnie bylo zupelnie na odwrot, Pierwsza wspominam raczej z usmiechem na twarzy, natomiast od prawdziwej nie potrafie sie uwolnic od lat. Nawet nie wiem kiedy i jak sie to stalo, ze tak bardzo pokochalam A.

Jestem mega dumna z kazdego kolejnego sukcesu A., ale nic nie poradze , ze jednoczesnie ‚nienawidze’ faktu, ze nigdy nie ma na nic  czasu. I nie robi na mnie najmniejszego  wrazenia to co robi teraz, choc podziwiam kazdy maly/wiekszy krok do przodu. Wiem, ze A. to dobra partia. Zawsze byla.

Tych oczu sie nie zapomina.

Dzis prawie w ogole nie rozmawiamy. Kolejny raz, wiec powinnam sie powoli przyzwyczaic. Dojrzewa tez we mnie mysl, ze juz czas odejsc. Na zawsze. Za bardzo cierpie, nie jestem w stanie byc szczesliwa w terazniejszosci wciaz zyjac przeszloscia. Czuje wewnetrznie, ze juz czas to wszystko uciac. Marze o tym, by A. mnie zatrzymala i powiedziala, ze wszystko juz bedzie dobrze, ale wiem, ze to nigdy juz nie nastapi. To jedyne co dzis wiem.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>