211

Tak…Ten blog w 60% służy do tego by wyrzygać wszystko co leży mi mi na sercu, co zatruwa mnie od środka. Z przerwami na chwile szczęścia. Czemu jest ich spisanych tak niewiele? Może dlatego, że gdy jestem szczęśliwa nie mam czasu na stukanie w klawiaturę, zajęta rozdzielaniem szczęscia między wszystkich, którzy także go potrzebują? Inna sprawa, że ostatnio szczęscia tego bywa tak niewiele, że nawet mnie nie starcza.
„Dom to nie miejsce lecz stan, jestem bezdomna, ćwiercią piersi oddycham znów”. Nosowska zawsze trafia w samo sedno. Lepiej nie potrafiłabym tego opisać w kilku zaledwie słowach.
Czarny poranek, jeszcze czarniejsze popołudnie a teraz znów jest noc. Kolejna. I kolejna. Czuję jak dni przepływają mi bezsensownie przez palce. Poprzednie miesiące czułam jak bardzo chce mi się płakać, a dziś już nie potrafię powstrzymać łez. Nie użalam się nad sobą. Ale nigdy w życiu…Nigdy nie byłam bardziej samotna. Nikogo obok mnie. To prawie tak jakbym nie żyła, zawieszona w czasie i przestrzeni. Wszystkie dni są tak cholernie identyczne, że dawno zlały mi się w jeden dłuugi czarny dzień, niekończący się dzień. Taki sam jak te sny, gdy przerażony ogromnie potrzebujesz się obudzić a nie możesz.
Jestem przeraźliwie samotna, sama w obcym mieście, sama w swoim pokoju, sama w łóżku każdej nocy. To do tej pory jedyne miejsce, w którym czuję się tak nieswojo, tak bardzo obco. Czuję jak wariuję, jak się pogrązam.
Kurwa mać, niech to się już skończy, proszę… :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>