209

Niebawem minie pięć miesięcy odkąd przyjechałam do UK. Co
się zmieniło przez ten czas? Wszystko. Wiem, że podobne rozterki przeżywa
każdy, kto wyjeżdża na dłużej. Zazdroszczę tym, co mają już to za sobą. Co takiego
jest w tym polskim grajdołku, że powoduje tak wielką tęsknotę? Ilekroć myślę o
powrocie wnętrzności wywracają mi się o 180 stopni. Z drugiej strony jest mi
tak cholernie przykro…Brakuje mi znajomych miejsc, bliskich ludzi. Jest coraz
gorzej. Tak, wiem że powinnam być silna. Czasami tylko nie jestem…

Przed chwilą myślałam o sylwestrze…o świętach, których ze
względu na przekonania nie chciałabym obchodzić a jednak moim ogromnym
pragnieniem jest znaleźć się wraz z rodziną przy tym świątecznym stole. Może i
jestem hipokrytką . Pewnie tak. Nie wyobrażam sobie też, iż mam sylwestra
spędzić na wyspach. Wcale nie o „wyspy” chodzi, same w sobie dają mi dużo. Ale
momentami mam wrażenie, że  serce mi
chyba pęknie z żalu jeśli nie będę mogła pojechać.

Nawet tych cholernych warszawawskich śmierdzących
zatłoczonych autobusów rodem z PRL-u mi brakuje. O tak. Wsiąść w tramwaj i
pojechac przed siebie. Przejść się Marszałkowską. Czekać na moją kochaną
kobietę przy wyjściu z metra.

Wszystko jest takie odległe lecz jednocześnie zależy ode
mnie. Mam zarys przyszłości w głowie i z każdym dniem dorysowuję kolejny
element. Dziś jednak znów ręka mi drży, boję się zniszczyć to co już powstało,
poczekam więc do jutra. Od jutra zacznę tworzyć na nowo…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>