194

Słoneczny ranek. Słoneczne popołudnie.
Mrużę oczy spoglądając w stronę slońca.
Stoję w samej bieliźnie na balkonie i palę papierosa, zimno nie jest mi straszne, nie myslę nawet o nim.
W tle nowa płyta Comy.
„Każdy proton tęskni za istotą absolutu”.

Myślę o tym o czym powinnam była wiedzieć o wiele wcześniej.
O tym, że mogłam zareagować odpowiednio wcześnie.
O tym, że mogłam nie czekać do ostatniej chwili lecz odejść, kiedy był na to czas.
Myślę sobie, że wiedza ta nie jest mi już potrzebna a jednak rozpaczliwie chcę wiedzieć wszystko, poznać całą prawdę.
Muszę.
Kiedy to się zaczęło? Ciężko mi uchwycić ten moment.
Muszę.
Poukładać się na nowo, przewartościować.
Muszę.
Byc inna, bardziej uważać.
„Popołudnia bezkarnie cytrynowe”.
Bardzo kwaśne jest to dzisiejsze. Będzie jeszcze bardziej.
A później…?
Będzie już tylko słodko.
Nie bezwględnie.
Zwyczajnie, ot tak po prostu.

Czekam na ostateczny cios.
Jutro będę wolna już.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>