181

Poruszam się po niezwykle grząskim gruncie. Chcę zajmować się historią
czegoś, czego nawet nie potrafię jednoznacznie zdefiniować. Nie
wspominając już nawet o zakreślaniu granic. No bo czym właściwie jest? Zbiorem arcydzieł? Mentalności? Potrzeby tworzenia? Czym właściwie chcę
się zajmować w życiu? Czymś tak skrajnie efemerycznym, że rzeczywistość
wokół mnie zagina się niepokojąco.

 W pijackich zwidach można zobaczyć świat zupełnie inaczej. Nawet
latarnie uliczne mają wtedy swoją historię do opowiedzenia. A
zobaczywszy, że jakiś budynek tańczy pośród nocnej ciszy, już nigdy nie
można spojrzeć na ten obiekt inaczej.

Rozszerzam, rozszerzam grono ludzi wokół mnie. Moja autoterapia
zaczyna przynosić naprawdę niezłe rezultaty. Czuję się, jakbym znów
oddychała i przypomniała sobie o czymś, o czym dawno temu zapomniałam.
o SOBIE.
I przestałam sama siebie oszukiwać. Staram się utrzymywać stosunki z
swoją świadomością na etapie szczerości. Nie dławię uczuć, przyznaję
się do nich. Dobrze to czy źle? Daje pewną tarczę.

Z całą jaskrawością uświadamiam sobie, że zaprzestałam gorączkowego
wypatrywania. Że już nie widzę wszędzie znajomej sylwetki, nie czuję
tego zapachu, mgliste
wspomnienia szczęścia. I co najpiękniejsze – nie zabrudzone niczym
złym. Kwintesencja dobrych wspomnień. I tak niech zostanie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>