165

Zwymiotowałam wczoraj wieczorem wszystkim co nieczyste, brudne, niezdrowe, trujące, obrzydliwe.
Robi mi sie przyjemnie obojętnie.
Powolny to proces ale teraz już powinno być łatwiej żyć nie zadręczając się chorymi sytuacjami.
Dawno nie czułam się tak spokojna, bezpieczna.
Pewne rzeczy sukcesywnie zostawiam w tyle.
Te bolące odrywam płatami i zakopuję głęboko w ziemi.
Może uda mi się zupełnie o nich nie myśleć.
Myślę : „będzie co ma być”.
Przyjmuję postawę bierną, budzę w sobie outsidera.
Teraz bardzo go potrzebuję.

Podobno „mądra miłość to współistnienie, a nie oddanie bez granic”.
Jak jest naprawdę?
Dlaczego tak ciężko jest „mądrze” kochać?

Kojąco działa dziś na mnie muzyka The Verve, pierwszy album „A Storm In Heaven”, rok 1993.
Oczyszczająco, bez skutków ubocznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>