150

Z życia warszawskiej komunikacji miejskiej.

Warszawa, 7 stycznia, jeden z autobusów komunikacji miejskiej, nic nie zapowiada katastrofy, jaka za chwilę spadnie na podróżnych.
Autobus powoli wtacza się na zatoczkę kolejnego przystanku.
Długi syk sygnalizuje otwarcie się drzwi. Ale(i tu się zaczyna!) nie wszystkich! Ostatnie drzwi zostają zamknięte!!!

-Drzwi pan otworzy! – pierwszy krzyk dobiega z końca autobusu już za 0,3 sekundy od pechowej próby uchylenia wrót pojazdu.
Potem następuje seria syków (o! kierowca się bardzo stara te drzwi jednak otworzyć) przerywana coraz częstszymi krzykami:
- drzwi otworzyć natychmiast!
- Drzwi, kurwa mać!,
- proszę NATYCHMIAST otworzyć ostatnie drzwi!

Sytuacja zaostrza się kiedy z tyłu wozu dochodzi przeciągły ryk:
- drzwi!!!!!!!
Dramatyzm tego kobiecego krzyku przywodzi na myśl jedynie niechlubne czasy, kiedy dzieci oddzielane były od swoich matek…
Zaraz do akcji też wchodzi niedoszła użytkowniczka tylnych drzwi autobusu, tym razem jednak czekająca na zewnątrz:
- Natychmiast otwórz te drzwi, ty durniu!

Ostatecznie rodacy przejmują inicjatywę w swoje ręce i wspólnymi siłami metodą mechaniczną otwierają sobie drzwi i wysiadają/wsiadają.
Niedługo potem tylko krople potu na skroni kierowcy zdradzają, że coś dziwnego się tu wydarzyło. Zaraz potem wszystko wraca do normy. Mamy znów naszą normalność. Tylko co to za normalność? ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>