145

Mi także niesmak pozostał choć zęby umyłam już tysiące razy.
Skoro polemizujemy akurat w tym miejscu i już tak oficjalnie na „Ty” – jak to rozpoczęłaś na swoim blogu – nie omieszkam dodać kilku słów.
Nie rzucam w Ciebie kamieniem. To raczej Ty rzucałaś nim przez cały ten czas tyle, że wcześniej nie udało Ci się trafić aż tak boleśnie jak ostatnio to czyniłaś uśmiechając się do mnie i za moimi plecami zachowując się w taki sposób.
W jaki?
Sama powinnaś to wiedzieć.
Tak. Potrafiłam w pewnym momencie przestać. Może nie „kochać”, ale znormalizować mój stosunek zewnętrzny do tej osoby.
Ty jakoś nie kryjesz się z niczym. No chyba ,że przede mną.
Za moimi plecami rzucając spojrzenia, słowa, aluzje…

I ja też zauważyłam „pewne sprawy, tak jak może powinnam je zobaczyć dawno temu.Bardzo dawno”.
Szkoda, że wcześniej byłam tak oślepiona tą niewinnością, cierpieniem które powoli i niepostrzeżenie zaczęło wkradać się w mój związek.
A ten jest dla mnie najważniejszy.
Słusznie spostrzegłaś, że do tanga trzeba dwojga.
Więc zachowaj proszę pewne rzeczy dla siebie.
To nie jest moja złośliwość.
Ale mnie to też boli.
Uwierz.
Z całą sympatią dla Ciebie.

Ostatni raz piszę tu na blogu tak otwarcie do Ciebie i na „ty”.
Możemy porozmawiać w cztery oczy.
Znasz mój numer telefonu.
To najrozsądniejsza propozycja.
No chyba,że nie masz nic do dodania.
Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>