140

A może ja wcale poważnie nie myślę o swoim życiu. Może sobie z niego trochę kpię. Może tak w gruncie rzeczy wydaje mi się, że ono jest na niby. Może staję z zawadiackim uśmiechem, żeby w odpowiednim momencie powiedzieć, że, życie, o nie!, ono mnie nie dotyczy.

Póki jest dobrze, to dobrze. A kiedy jest źle, to jakby go nie było. Wtedy żyję życiem na niby. Udaję nieszczęśliwą. Sprawiam wrażenie, że odczuwam ból. Symuluję walkę. Ale tak naprawdę w głębi mnie coś mi mówi, że go nie ma. Zachłyśnięta jego, niekiedy posuniętą do kiczu, nadgorliwością w rysowaniu złych dni, pijana absurdem bólu, śmieję się z czarnego pokrowca spowijającego świat (świat?).
Podejmuję wyzwanie, przyjmuję zasady gry, ale coś mi mówi, że ten świat jest na niby.

Człowiek codziennie stoi na progu szaleństwa. Wychyla głowę to w tę, to w tę stronę. I tak dopóki mu łba nie urwie.

Jeden komentarz do “140

Odpowiedz na „egoAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>