134

Coś się przez ostatni tydzień ze mną stało.
Coś dziwnego i z całą pewnością nie jest to nic dobrego.
Często kręte ścieżki moich myśli prowadzą mnie ku przeszłości.
I myślę o tej cholernej przeszłości, choć najchętniej zapomniałabym.
Myślę o tym, jak bardzo wpłynęła ona na moją sytuację obecną, na to kim jestem teraz.
O moim zaślepieniu myślę, które doprowadziło mnie niegdyś do totalnego obłędu i zachwiania emocjonalnej struktury osobowości.
Jakże żałosne były ostatnie dwa lata.
Jakże żałosna postawa moja…
Ileż osób ja sama zraniłam dźwigając krzyż mój i zrzucając na nie jego ciężar. Wiem, że na to nie zasługiwały, lecz sił we mnie było coraz mniej, by nieść go w pojedynkę.
Egoistyczne dość…
Dziś wcale nie jest mi łatwiej, bo stoję chwilowo w miejscu, a krzyż ciąży coraz bardziej i bardziej.
Przeszłość wciąż uparcie wraca i nie daje o sobie zapomnieć, co objawia się na wszelakie możliwe sposoby.
Lubi mnie dopaść tak z zaskoczenia. Szczególnie upodobała sobie chwile, gdy radość rozpiera mnie od wewnątrz i daje o sobie znać światu.
Nie chcę nikogo więcej ranić, tymbardziej kobiety, którą kocham. Nie zasługuje na to, dlatego też udźwignę ciężar sama, a może kiedyś uda mi się odrzucić go raz na zawsze.
Nadzieję cichą taką mam… Choć nadzieja ta niczym mój papieros, którym sie właśnie zaciągam, wypala się powoli.
Smutek.
Szczęście.
Zrównoważyły się na szali życia.
Do niedawna przeważał ten pierwszy, gdyż szczęście stało się dla mnie tak obce, jak każda mijana na ulicy osoba, jak wszystkie łóżka, w których budziłam się na kacu alkoholowym i moralnym cały ostatni rok, zastanawiając się, gdzie ja u diabła jestem.
Są momenty, w których przyszłość rysuje mi się jasno i wyraziście. Przyszłość, w której wszystkie dni dzielę z Nią.
Są też takie, gdy chciałabym zniknąć, zapaść się pod ziemię, uprzednio wymazując pamięć wszystkim, którzy mieli ze mną styczność. Niech zapomną i pozwolą odejść przed siebie…Daleko tak…
Znów egoistycznie…?
Na szczęście momentów tych coraz mniej, mimo iż przeszłość długim cieniem kładzie się na moim szczęściu.
I tylko Ona siłę mi daje.
Ona wierzy.
Dla Niej postaram się zmienić moje życie.
Żeby tylko jeszcze zabić złe myśli…
Żeby nie pamiętać o tym, co zdarzyło się przez te dwa lata…
Żeby pozbyć się już balastu, jakim jest ten pierdolony krzyż, złapać Ją za rękę i szybkim krokiem ruszyć ku prawdziwemu szczęściu.
Ja wiem, że ono istnieje.
Przy Niej.

Jeden komentarz do “134

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>